Kupa faktów - Cary McNeal

Najbardziej w tej książce rozbawiły mnie podziękowania na samym początku. Są dość długie i rozwlekłe, co najmniej jakby autor za to cudo otrzymał jeśli nie literacką Nagrodę Nobla, to przynajmniej Pulitzera.
Mało tego - ten wielki autor, który trudził się nad tą książką, gdy inni wesoło bawili się na barbecue, dziękuje pewnej osobie, która wyszukała mu te ciekawostki. Rozumiecie? Wziął jakąś biedną kobiecinę, zlecił jej wyszukiwanie dziwnych i/lub ciekawych rzeczy, a sam tylko dopisał do nich swoje komentarze. Komentarze, które według autora mają być zabawnymi i błyskotliwymi uwagami, a są po prostu głupie i nieśmieszne.