Wyspa na prerii

Wyspa na prerii - Wojciech Cejrowski Dołączam do grona ludzi, którzy nie rozumieją peanów na cześć tej książki. Nuda, nuda, nuda. Emocje jak na grzybobraniu. Nie wiem, co tu niby jest tak rewelacyjnego. Opis blachy, drewna i gwoździ? A może opis much, trawy, kubła na śmieci? Ci, którzy nie mają pojęcia, jak te rzeczy wyglądają, rzeczywiście muszą być zachwyceni. W dodatku ten zachwyt autora wszystkim, co amerykańskie, te brednie, to wmawianie czytelnikom, że wszędzie powinno być jak w Ameryce, sprawia, że stało się to, co stać się musiało. Mianowicie Wojciech Cejrowski - frustrujący osobnik z telewizji, z poglądami, które wołają o pomstę do nieba i który te poglądy próbuje wszystkim wtłoczyć na siłę - przeniknął do książek. Dotychczas udawało mu się to rozgraniczać i uwielbiałam go czytać i oglądać w "Boso przez świat", choć jednocześnie unikałam jak ognia w programach publicystycznych. A tu niestety mamy to połączenie. Dokonało się. Faktem jest, że jeszcze w książce jest dosyć łagodny, ale jednak jego prawdziwy charakter wyraźnie się przebija. Do tego te mądrości rodem z książek Beaty Pawlikowskiej. Nie. Nie. Nie. Panu już dziękujemy.