Yggdrasil. Struny czasu

Yggdrasil. Struny czasu - Radosław Lewandowski Jestem trochę zła na autora. Po pierwsze, trzeba mu przyznać – ma wyobraźnię. Najkrócej rzecz ujmując, akcja dzieje się najpierw w XXXX wieku , potem w X, a potem w paleolicie środkowym. Przy pomocy najnowszych technologii (które niestety przerosły mnie) osada z X wieku (z chłopami oraz pięcioma wikingami) zostaje nieodwracalnie przeniesiona do rzeczonego paleolitu. Przyznaję szczerze, że prolog, w którym zostaje wyjaśnione przeniesienie tejże wioski, jest dla mnie czarną magią. I przez chwilę zwątpiłam, czy uda mi się dobrnąć do końca, skoro niewiele z niego rozumiem. To mnie w dużej mierze zniechęciło, ale nie poddałam się i potem było już lepiej. Po drugie, książkę tę raz czyta się lepiej, raz gorzej. Czasem historia naprawdę wciąga, a potem wieje nudą. Zbyt dużo wyszukanych opisów. I niestety, muszę się przyczepić do języka postaci. Czasami miałam wrażenie, że zarówno chłopi z X wieku, jak i wikingowie mówią współczesnym nam językiem (już pomijam, że wikingów chłopi rozumieją i na odwrót, mimo że chłopi są "nasi", a wikingowie nie). Po trzecie, momentami powieść tę czyta się jak historyczną i tu muszę przyznać, że taka forma najlepiej by mi odpowiadała. Wtedy jest ciekawie, wiarygodnie, ale kiedy nagle zaczynają się pojawiać elementy fantastyczne, które nijak nie pasują, nie podoba mi się to. Nie przemawia do mnie. Nie jestem w stanie w to uwierzyć. I nie mam tu na myśli tychże technologii z XXXX wieku. Wiadomo – science fiction ma swoje prawa, ale momentami nie znajduje dla niego uzasadnienia. I jeszcze jedna rzecz do mnie nie przemówiła. Mianowicie narracja. Uważam, że stosowanie na zmianę narracji pierwszo- i trzecioosobowej nie sprawdza się w tym przypadku. Trzecioosobowa zupełnie by wystarczyła. Zwłaszcza, że te zmiany następują w obrębie rozdziału. Zdanie obok zdania, a oba mają już inną narrację! Ale choć może się wydawać, że książka ta ma same minusy, jest przeciwnie. Historia wciąga i – jak wspomniałam na początku – jestem zła, bo autor stosuje wiele niedopowiedzeń. A ja chciałabym wszystko mieć wyjaśnione. Wikingów nie da się nie polubić Nie wiem, być może powinnam spodziewać się kontynuacji? Gdyby takowa się ukazała, z chęcią sięgnęłabym po nią, bo mam niedosyt!